Okiem psychologa – choroby dietozależne – motywacja do leczenia

dieta

W okresie wiosennym i letnim, z racji na poprawiającą się aurę – coraz chętniej zastanawiamy się nad swoim zdrowiem, wydolnością organizmu i wyglądem, a przede wszystkim nad sylwetką i wagą.

Jest to bardzo dobry moment, żeby przeprowadzić gruntowną odnowę i przegląd stanu zdrowia – także pod kątem wskaźników, na które bezpośredni wpływ ma nasz styl życia – preferowana dieta i aktywność fizyczna, a również umiejętność odpoczywania i radzenia sobie ze stresem.

Często bywa tak, iż podczas rutynowej kontroli lekarskiej otrzymujemy skierowanie na oznaczenie na czczo glukozy, insuliny i badań biochemicznych, (trójglicerydy, HDL, LDL, cholesterol całkowity). Zwłaszcza, wówczas, gdy zauważamy zmiany w wyglądzie naszej sylwetki. Na przestrzeni ostatniej dekady coraz częściej otrzymujemy wynik, który wskazuje (po obliczeniu wskaźnika HOMA), iż mamy do czynienia z insulinoopornością i hiperinsulinizmem.

Pierwszy mur na jaki natrafiamy, to konieczność zmagania się z rozszerzoną diagnostyką, np. trzypunktowa krzywa cukrowa, badania hormonalne tarczycy, kory nadnerczy, hormonów płciowych, ponieważ insulinooporność to nie samodzielna jednostka chorobowa, ale tzw. zespół symptomów wchodzących w skład tzw. zespołu metabolicznego, któremu towarzyszy szereg problemów medycznych, takich jak : PCOS – zespół policystycznych jajników, niedoczynność tarczycy, dysfunkcje kardiologiczne – nadciśnienie tętnicze, problemy dermatologiczne, dysfunkcje w obrębie płodności, cholesterolemia, podwyższony poziom glukozy we krwi na czczo (choć najczęściej, na początku chorowania – jeszcze nie), podwyższony poziom insuliny we krwi na czczo oraz otyłość brzuszna, ale przede wszystkim bardzo silnie odczuwalne zmiany nastroju, jego labilność, zaburzenia depresyjne i lękowe (zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z wcześniej występującymi problemami natury neurologiczno-psychologicznej, np. tężyczką). Insulinooporności towarzyszy stałe uczucie zmęczenia, znużenia, całkowity spadek energii, a co za tym idzie motywacji do… dokonywania zmian i leczenia.

O zasadach kształtowania motywacji i wprowadzania zmian u pacjentów dietozależnych napisano w ostatnich latach już bardzo wiele, być może zapominając, iż w tym zespole różnych niedogodności liczą się przede wszystkim pełne zrozumienie pacjenta, akceptacja stanu z jakim zgłasza się po pomoc, a przede wszystkim zbiór sprawdzonych, praktyczny porad, ponieważ największym problemem na początku z jakim pacjent ma do czynienia jest szok, niedowierzanie i chaos informacyjny. Bardzo często pracownicy medyczni używają, w przypadku zdiagnozowanej insulinooporności sformułowania: stan przedcukrzycowy (co nie jest zgodne ze stanem faktycznym), a takie postępowanie może w sposób radykalny obniżyć motywację pacjenta do wprowadzenia zmian, nie tylko dietetycznych w codziennym funkcjonowaniu.

Bardzo ważnym aspektem mentalnym w pracy nad chorobami dietozależnymi jest autoedukacja pacjenta, tzw. psychoedukacja, ponieważ w zespołach jednostek chorobowych, w tym przypadku w zespole metabolicznym – pacjent jest także, poniekąd swoim własnym terapeutą, z  uwagi na złożoność i wieloaspektowość problemu oraz wciąż niewystarczające przygotowanie struktur medycznych pod względem merytorycznym i organizacyjnym w tym zakresie.

Także wskazane jest śledzenie doniesień medialnych i naukowych na temat insulinooporności i hiperinsulinizmu, uczestnictwo w grupach na forach tematycznych, poszerzanie wiedzy na temat podstaw dietetyki i form rekreacji. A przede wszystkim – poznanie samego biomechanizmu zespołu metabolicznego.

Prawdą jest także, iż każdy pacjent musi wypracować swój własny styl funkcjonowania, motywowania się do dokonywania zmian i nagradzania w sposób konstruktywny.

Insulinooporność nie lubi radykalizmu, szybkich „zrywów dietetycznych” lub nastawienia na bardzo intensywny wysiłek fizyczny. Początek pracy z pacjentem w tym przypadku polega przede wszystkim na obserwowaniu własnego organizmu – jego funkcjonowania w określonych rytmach dobowych, tolerancji poszczególnych grup produktów spożywczych i umiejętnie dobieranego, stonowanego wysiłku fizycznego.

Pacjenci bardzo często skarżą się na brak efektów w postaci utraty masy ciała i braku poprawy parametrów badań krwi (wskaźnik HOMA, nieprawidłowe wyniki krzywej cukrowej). Bardzo szybko zniechęcają się. A warto pamiętać, iż w przypadku takiej grupy dolegliwości ważne jest stopniowe wychodzenie z tzw. osobistej strefy komfortu i powolne, acz systematyczne przesuwanie swoich granic i zgody na wprowadzanie kolejnych zmian.

Złotą zasadą jest, w tym przypadku natychmiastowe, odstawienie cukru pod każdą postacią. Wiadomo, na początku rezygnujemy ze słodyczy, białego pieczywa, dosładzania potraw, napojów innych niż kawa, herbata i woda (soki owocowe w ograniczonej ilości). Jest to pierwszy, aczkolwiek nieunikniony krok ku zmianom, za którymi powinna pojawić się także praca mentalna w zakresie treningu mentalnego, elementów terapii poznawczo-behawioralnej, a często także treningu poznawczego i typowej pracy terapeutycznej stosowanej w przypadku uzależnień.

W insulinooporności bardzo dobrze sprawdzają się metody behawioralne, czyli prowadzenie dzienniczka, ale nie tylko w zakresie ilości i jakości spożywanych pokarmów, ale przede wszystkim tego, co pozytywnego/dobrego zrobiliśmy w danym dniu dla siebie, żeby poprawić swój dobrostan emocjonalny. Bardzo ważny jest system motywacyjny, czyli znalezienie sobie drobnych aktywności podczas dnia, które zastosujemy, żeby poprawić swój komfort psychiczny, poczucie sprawczości i kontroli nad swoim funkcjonowaniem - coś, co pozwoli nam skutecznie odraczać chęć zniwelowania napięcia emocjonalnego, np. słodką przekąską. Warto, na początek sporządzić listę przyjemności, które sprawiają nam satysfakcję, a także naszych marzeń / celów, w postaci tzw. burzy mózgów, zgodnie z zasadą mówiącą, iż nie ma złych pomysłów – są tylko zawiedzione nadzieje i niepodjęte próby.

Do procesu niwelowania wagi należy podejść także na zasadzie dbałości o siebie, zauważenia swoich potrzeb (również poprzez wykorzystanie technik z zakresu mindfullness i pracy z ciałem).

Pierwsze pytania – jakie powinniśmy sobie zadać to: Dla kogo to robię? Dlaczego jest to tak ważne? Komu na tym zależy? Co dzięki temu osiągnę? Jakie wymierne korzyści? Co zmieni się w moim życiu?

Oprócz technik relaksacyjnych obniżających napięcie nerwowe, warto sięgnąć po wizualizacje dzięki, którym stworzymy obraz siebie, na którym aktualnie nam zależy. Te wszystkie działania umożliwią nam podniesienie poziomu motywacji i odczuwalnej energii do działania.

Zawsze jednak należy rozpocząć wprowadzanie zmian od wizyty u lekarza specjalisty, (endokrynologa, diabetologa, ginekologa), wprowadzając zalecone przez nich suplementacje, (ale tylko te, które posiadają zatwierdzone próby kliniczne). Kolejnym zaleconym działaniem jest być wizyta u psychologa klinicznego, psychodietetyka i fizjoterapeuty, który dokona z nami doboru odpowiedniej dla nas formy aktywności.

Autor: Anna Pasławska-Turczyn, psycholog Centrum Zdrowia Kobiet